Dom miejsce kobiecej mocy

Maciejka Peszyńska-Drews

projektantka wnętrz i pierwsza w Polsce Design Coach

od 18 lat prowadzi Autorskie Studio Projektu Qubatura, urządzając wnętrza mieszkalne i użytkowe, które wyróżnia niebanalny klimat i charakter spójny z osobowością właścicieli. Empatyczne podejście i ciekawość drugiego człowieka, skierowała jej ścieżkę rozwoju do coachingu, w którym odnalazła idealne połączenie dla doświadczenia projektowego i kompetencji coacha.

Od 5 lat jest właścicielką marki Design Coach, w której oferuje holistyczne programy projektowo-coachingowe, by żyć w harmonii ze sobą, odnajdując własny styl, osobowość i radość mieszkania we swoim domu.

Jej realizacje publikowane były na łamach wielu pism wnętrzarskich, jest prelegentką konferencji związanych z designem, jest członkiem jury dorocznego konkursu „Dobry Design”, organizuje designcoachingowe warsztaty dla kobiet, realizuje projekty zdalnie w dowolnym miejscu na świecie. Pisze inspirujące artykuły na swoim blogu: designcoach.pl

DOM MIEJSCE KOBIECEJ MOCY

Patrząc na sytuację, która wokół nas się dzieje, serce rośnie, że kobiety budzą się z letargu i nareszcie zaczynają wierzyć w moc swoich możliwości. Duży w tym udział ma siła stadna, gdyż odwagi dodaje nam fakt, że nie jesteśmy odosobnione w poglądach, myślach i potrzebach, że wokół nas jest miliony innych kobiet, które czują podobnie. Pytanie, czy wracając do swoich domów, ta siła i moc nas nie opuszcza? Czy w domu też jesteśmy wyzwolone, dbające o swoje potrzeby, mające swoje ważne miejsce adekwatne do roli, jakie pełnimy?

Domy tworzone są przede wszystkim kobiecą ręką. To my wkładamy w swoje wnętrze mieszkalne ogrom serca. Dbamy o jego wygląd i panujące w nim porządki, pełną lodówkę i ciepłą strawę. Zacerowane skarpetki i nowy sweter dla męża. Odrobione lekcje dzieci i wizytę psa u weterynarza. To głównie dzięki kobietom jest odkurzone, wyprane i wyprasowane, zmieniony obrus na stole, wezwany hydraulik do cieknącego kranu, opłacone ubezpieczenie za dom i rachunek za prąd. Pamiętamy o terminie do stomatologa dla męża, dacie zebrania u dzieci w szkole, o kwiatku na imieniny teściowej w imieniu jej syna.

Mogę tak wymieniać jeszcze długo. I zapewne w wielu miejscach są mężczyźni, którzy dzielnie nam w tym wszystkim pomagają. Może usłyszę od ciebie: „o, przepraszam, ale u nas to mąż gotuje!” albo „ nigdy nie wtrącam się do rachunków, to jego działka”

Nie chodzi o to, by się licytować. Zależy mi tylko, byś dała uwagę samej sobie. Tu nie chodzi o zdetronizowanie mężczyzny. Moją intencją jest, byś ty także zasiadła na tronie! Gdy pytam kobiety podczas warsztatów wnętrzarskich: „czy masz swoje ulubione miejsce w domu, które jest tylko twoje?” – większość tylko ze smutkiem kręci głowami. Bo będąc tak oddanymi rodzinie, budowaniu atmosfery i miejsca do życia dla najbliższych, o sobie samych często zapominamy…

A dom to miejsce, w którym wszyscy jego mieszkańcy powinni znaleźć skrawek intymnego świata tylko dla siebie. Każdy człowiek i duży, i całkiem mały potrzebuje chwili do pobycia w samotności, do zmierzenia się ze swoimi emocjami, do skupienia się wyłącznie na sobie.

Dzieci mają zazwyczaj swoje pokoje lub chociaż biurko do nauki, kącik na swoje zabawki. Mąż co najmniej ma swój fotel, czasem osobny gabinet, bo potrzebuje ciszy i skupienia, albo garaż w którym znika na godziny.

A gdzie Ty masz swoje miejsce? Masz takie? Ulubione na tyle, by każdy domownik kojarzył je z tobą niemal automatycznie? A nade wszystko, żebyś ty sama miała poczucie, że w tym miejscu masz szansę odpocząć, zrelaksować się, oddać przyjemnościom, pobyć ze swoimi marzeniami, otoczona ulubionymi rzeczami, kolorami, zapachami. Taki, w którym budzą się w tobie inspiracje, dobre pomysły, odwaga w byciu sobą. My kobiety mamy tendencję, by siebie w takim rozdaniu pomijać. Mamy to wdrukowane zresztą od pokoleń.

Zrób szybki test i zajrzyj do wspomnień z dzieciństwa– w jakim miejscu domu masz najmocniej zapamiętaną swoją mamę lub babcię? A które miejsca zarezerwowane były dla taty, czy dziadka? W mojej pamięci mama krząta się po kuchni, gdy tata siedzi w fotelu z gazetą lub gra na pianinie. Dodam, że obydwoje pracowali na równi, wykonując ten sam trudny i wymagający zawód lekarza. Dlaczego kobiety nie dają sobie taryfy ulgowej? Bo mamy wgrane pewne schematy, w których najbardziej same sobie nie pozwalamy na komfort zadbania o siebie. Swoją przestrzeń, pięć minut tylko dla siebie, miejsce zorganizowane według własnych tylko zasad.

Kiedy pracuję nad projektem nowego mieszkania, często mierzę się z tak utartymi przekonaniami. Na przykład: mąż musi mieć komfortową sofę, by relaksować się po ciężkim dniu pracy, a żona…. chce mieć funkcjonalnie urządzoną kuchnię, by wygodniej było w niej gotować. Partner zgłasza potrzebę posiadania osobnej szafy na swoje narzędzia, a kobieta dba o to, by było dużo szaf, mieszczących rzeczy całej rodziny. Widzisz różnicę?

W efekcie po latach najczęstszy scenariusz wspólnego mieszkania jest taki, że kobiecie czegoś wciąż brakuje, traci radość z życia we własnym domu, jest niezadowolona z jego wyglądu i czuje narastającą potrzebę wprowadzania zmian. Zmian, których zazwyczaj mąż zupełnie nie rozumie.

To, do czego chcę Cię zaprosić, to do zadbania o siebie we własnym domu. Wsłuchuj się w swoje potrzeby, daj sobie samej uwagę, ukochaj swoje istnienie. Teraz w tym znamiennym czasie przebudzenia kobiecej mocy powinno być nam łatwiej. Rośniemy w siłę i mamy w sobie większą odwagę w sięganiu po swoje marzenia. Partnerzy nie będą nam w tym przeszkadzać. Nie rozumieją może potrzeb, ale przecież nas wspierają i chcą byśmy były szczęśliwe. Na koniec przyznają nawet, że zmiany wniosły dużo dobrego. Choć czasem niechętnie robią to na głos…

Podaj maila i otrzymaj magazyn 🙂

Twój magazyn już do Ciebie szybuje... 😉 Sprawdź SPAM!

Dziękuję za rejestrację

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *